Dla lwiej części edukujących się Polaków już tydzień temu skończyły się wakacje. Jak zwykle podniósł się w związku z tym wielki lament, zawodzenie i zgrzytanie zębów. Jest jednak coś, za co można być wdzięcznym, że czas zupełnej swobody nie trwa dłużej.

Wszyscy wiemy, że „co za dużo to niezdrowo”. W kwestii urlopu to nie tyle niezdrowo, ile po prostu niekorzystnie. Człowiek zmęczony całoroczną pracą stwierdza: „należy mi się nagroda” i hula w najlepsze. Poczynając od pozwalania sobie na kupno większej ilości lepszej jakości łakoci czy ubrań, na przeróżnych używkach, imprezach czy wyprawach kończąc.

Ponadto co robimy, jeżeli mamy dużo czasu wolnego? Wystarczy, że chociaż jeden dzień się wynudzimy, a już następnego szukamy znajomego, który wyskoczyłby chętnie na miasto. A to do pubu, kina, na kręgle czy zakupy i ploteczki w kawiarni. Zabawa bez pieniążków? Jeśli trzeba, coś się wymyśli, ale skoro można inaczej po co się wysilać?

Każdy portfel ma jednak pewien ograniczony limit. Kiedy szmat czasu ciułasz grosiki na to, by wydać je właśnie przy okazji czasu wolnego, to oznacza, że jesteś świadom ryzyka. A i tak nierzadko kończy się na dodatkowym zapożyczaniu lub „żebraniu” od znajomych, rodziców czy dziadków. I taka już chyba nasza natura, bo jakoś wyłamują się z tego jedynie nieliczni.

Niestety do nich nie należę. Po tegorocznych hulankach wakacyjnych stwierdzam straszne pustki w portfelu. Zdjęcia i dokumenty pozostały, jedynie gotówka gdzieś sobie poszła. A trzeba by przecież dalej żyć. Tylko że nie myślimy o tym odpoczywając. Jedna pamiątka w tę czy w tamtą, jedna nowa torebka, częstokroć obiad na mieście i? Pyk! Pieniążki znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Także, droga młodzieży, może nie ma tego złego. Może po prostu trzeba zakasać rękawy i starać się uzbierać na (przecież już tak bliskie!) ferie świąteczne czy zimowe. Albo też tzw. długie weekendy. Bo ja niestety mam jeszcze wakacje. A to oznacza, że trzeba je będzie jakoś godnie pożegnać. Mój prywatny budżet już woła o pomoc, ale co tam. W końcu pieniądze szczęścia nie dają!

(felietony.hoga.pl z dnia 9.09.2010)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *