Hurra! Nareszcie upragniony koniec prac remontowych na płatnym odcinku A4. Trasa Katowice-Kraków znów jest, jak na autostradę przystało, gładko przejezdna. Ale, jak to mówią, nie wszystko złoto co się świeci.

Powszechnie wiadomo, iż rzeczony fragment drogi wymaga zapłacenia stałego myta za przejazd. Cała trasa do niedawna kosztowała nas 13zł. Po zakończeniu remontów Stalexport, koncesjonariusz odcinka, podbił cenę o 3zł (z dniem 1.12.2009). Ten fakt wywołuje już dostateczne niezadowolenie. Tłumaczenia o lepszym stanie drogi zdają się absurdalne. W takim razie, dlaczego do tej pory koszt był aż tak wysoki? Czy nie wystarczyłoby zapłacić 3zł na jednej bramce, zamiast 6,5zł, skoro czekała nas podróż pełna korków i wybojów? Odpowiedź: nie, bo za coś trzeba było te remonty wykonywać.

W prawie całej Europie autostrady są płatne. Tyle że za granicą wiedzą, za co płacą. Mowa o takich atutach jak trzy, cztery pasy; gładkie, trwałe nawierzchnie i pełen komfort jazdy. Z pewnością warte są swojej ceny. U nas podobne, lecz nadal nie identyczne standardy, ma wyłącznie płatny odcinek A1 od Rusocina koło Pruszcza Gdańskiego do Gdańska. Warto zaznaczyć, że tam płacimy w zachodnim systemie – na każdym zjeździe ustawiono bramkę naliczającą nam wyłącznie przejechane kilometry. Przejazd przez całe 100 km wyniesie nas 17,5zł. Porównajmy ją ze słynną „autostradą słońca” relacji Paryż – Marsylia. Po krótkich obliczeniach wychodzi nam ok. 4,5 euro za 100 km, co daje w przeliczeniu przez aktualny kurs ok. 18,5zł. Widać pozytywny polski akcent – złotówkę w kieszeni.

Na koniec prawdziwy bum – otóż za cztery miesiące w planie są kolejne remonty rzeczonej A4. Natomiast planów powrotu do teraźniejszego poziomu opłat za przejazd nie słychać. Tak samo, jak proroctw, kiedy wieczne remontowanie dobiegnie końca.

Czy kiedykolwiek w Polsce doczekamy się autostrady z prawdziwego zdarzenia? Tego nie wie nikt. Pozostaje jedynie cieszyć się, że opuszczanie A4 pomiędzy bramkami nie jest płatne. Zawsze możemy z niej uciec, oszczędzając przynajmniej 8zł. Nie wiadomo tylko, czy śmiać się z tego, czy też płakać.

(felietony.hoga.pl z dnia 14.12.2009)

One comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *