Pisanie to moje hobby.
Czuję się związana ze Śląskiem (chociaż nigdy nie nauczyłam się władać śląską gwarą i bardzo żałuję), mieszkam w Katowicach. Szczęśliwa żona i matka, a także właścicielka jamnika.
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz filologii angielskiej z j. niemieckim (licencjat), ponadto magister zarządzania kulturą i mediami. Tematem mojej pracy magisterskiej z 2014 roku było wykorzystanie społeczności internetowych jako zasobu dla działalności biznesowej w internecie na przykładzie portalu mariacka.eu.
Praktykowałam w portalu internetowym hoga.pl, a także w siedzibie wydawnictwa Elamed.
Pracowałam w szkole języków obcych oraz w dziale marketingu prywatnej firmy, samodzielnie budując dział.
Pracowałam także w innej formie, w czasach liceum roznosząc ulotki, potem jako copywriter, tłumacz, prowadziłam kampanie reklamowe na Facebooku dla lokalnych, osiedlowych firm, a także wspierałam ich działania marketingowe.
Ten blog założyłam w 2010, aby publikować zarówno artykuły bieżące, jak i archiwalne, pokazywane na hodze (portal nie miał archiwum tekstów), a także te, których tam – z różnych powodów – nie przyjęto.
Dziś jest wizytówką, formą CV, prezentacją moich umiejętności i możliwości zarówno dziennikarskich, jak i po prostu literackich.
Pokusiłam się także o ilustrację niektórych tekstów własnymi zdjęciami (Tatry, gliwickie kwietniki i Malbork). Od zawsze lubiłam fotografię, grafika i obróbka zdjęć interesują mnie już zdecydowanie mniej. Trudniej jest zrobić dobre zdjęcie niż poprawić niedoskonałe w photoshopie. Nigdy nie szkoliłam się w obsłudze programów graficznych, ale nie wzbraniam się przed tym.
Kontakt: agnieszka@uciakiewicz.pl
„Gdziekolwiek byłby mnie zagnał przypadek, miejsce to stałoby się w każdym razie wkrótce oknem na świat; dbałaby o to najsilniejsza z moich cech: ciekawość. Podobnie jak inni ludzie budzą się ze snu w momencie niebezpieczeństwa, tak ja budzę się, ponieważ nie wiem, kim jest osoba, poruszająca się w moim śnie na drugim planie. Nie mogę jechać tramwajem bez chęci ustalenia, jaką książkę czyta pan w przeciwległym kącie. Śledzę jakąś parę na przestrzeni kilku ulic, aby dowiedzieć się, jaką mową się posługuje. Zaglądam do obcych okien, czytam wszystkie szyldy w domu, w którym mam złożyć wizytę, przetrząsam cmentarze w poszukiwaniu znanych nazwisk. Obojętnych ludzi pytam o ich życie. Niezwykłe nazwy ulic zmuszają mnie do zbadania, czemu tak się nazywają. Przetrząsnąłbym każdą rupieciarnię i każdy stos starych papierów, każde „Wstęp wzbroniony” nęci do wstępowania, wszystko co tajemnicze – do śledzenia.”
E.E. Kisch JARMARK SENSACJI